Tak było
I POL'AND'ROCK FESTIVAL JUZ ZA

(XXIV PRZYSTANEK WOODSTOCK)
sitemap
Poprzedni temat «» Następny temat
Wrażenia z Wooda - pierwszy przystanek przeżyty
Autor Wiadomość
Ryba2747  
Forumowy prawiczek


Dołączył: 11 Lip 2014
Posty: 40
Skąd: Kępno
Wysłany: Nie 03 Sie, 2014   Wrażenia z Wooda - pierwszy przystanek przeżyty

A więc witajcie drodzy forumowicze/czytelnicy etc.
20 Przystanek Woodstock był moim pierwszym Woodem na który pojechałem - mam 17 lat.
Opisując jednym słowem mogę powiedzieć ZAJEBISCIE. Ale niestety oprócz pozytywów były tez negatywy. Pisze to bo być może pomoge innym co jadą pierwszy raz na przystanek. Teraz zagłąbcie się w moje słowa, a ja postaram opisać sie moje 3 dni zabawy, głupoty i wiele wiele więcej.
Wyjechalem z Ostrowa Wlkp dnia 31 lipca około godziny 5. Na peronie brak żywej duszy, stwierdziłem że może będzie luz w pociągu to i pójde spać. Przyjechał pociąg z lekkim opóźnieniem przez okna ludzie krzyczą "Wooodstooooooook". Otwierają sie drzwi wejściowe do pociągu - przedział zajebany ludźmi więc biegne dalej - znalazłem miejsce pomiędzy wagonami na tym tzw. Przejściu. Owe przejście było z kiblem... z jednej strony dobrze a z drugiej nie. Dobrze poniewaz kazdy kto przechodził witał sie i poznawał ze mną, a jako że nie miałem namiotu to nocleg też mi proponowano no ale ja wspaniały podziekowałem za kazdym razem twierdzac że wole spontan, wadą zaś były woodstockowe zapachy przetrawione przez jelita człowieka.. uratowano mnie od śmierci otwierajac drzwi i wkładając butelke pomiędzy - polecam w drodze powrotnej samjuż to stosowałem ( nie dalo sie otworzyc za pomoca wajchy bo pkp sie wycwanilo i usunelo blokady) no i tak poznawając pęcherze ludzkie dojechaliśmy za Jarocin gdy ktoś mądry nacisnął hamulec i tak o staliśmy spragnieni ponad 40 minut na jakimś polu... Wszyscy w przedziałach nachlani, zmęczeni, zjarani a ja nic. Stoje sobie bez wpływu gdyz krzyczano na forum że policja sprawdza to mówie "pierdole nie mam 18" no i tak ten.. naszczęście gdy dowiedzieli sie o tym inni uzyskalem piwo, wino, nalewke. Rozkrecala sie faza woodstockowa. Ruszylismy, kolejny przystanek nowi ludzie. ( ps okazalo sie w miedzyczasie ze ten pociag z Lublina jedzie juz od poprzedniego dnia godziny 9) no i tak śmiechy pozytywnie i wgl. Nagle ktos wpada na pomysl by przeskoczyc przez drzwi przedzialowe a tu jeb szyby dwie poszly! Koles lape i policzek rozsciety i uj npół pociagu nie dojrze ze zarzygane to we krwii drugie pół. Dobra potem sen, końcówka jazdy 500 os do kibla. Gdy mi sie udalo z niego skorzystac to musialem przerwac bo lasce zachcialo sie rzygac wjebalasie do srodka ocierajac sie o mnie i ledwo co wyszedlem z kabiny przed fala rajskiego potoku ale sie udalo. Panowie zaczeli sikac przez drzwi wyjsciowe, osikano przez to kogos bagaz ale bylo smiesznie. Dotarlismy! Lecz hmm.. tak spokojnego dotarcia na wooda sie nie spodziewalem. Cisza - kazdy w swoja strone. Zanim doszedlem na pole wiele symulantów na drodze wyludzalo kase wode i piwo. Omijajcie takich szerokim łukiem, udawaja ze sa z Anglii gadają po Angielsku ale umieją poprawnie powiedzieć tylko do 5 słów. No i tak idac dzwoniac do WIOSKI WIKINGÓW gdzie nikt nie odbieral i olal spotkalem znajomych z okolicy którzy wzieli pod skrzydła. Bagaz trzymalem u nich w namiocie a sam spalem pod pieknym golym niebem w spiworze. - nie jest tak źle, serio. Godzina 15 - T.Love, pierwszepogo, ja pod sama scena nawet nie wiem jak, podnosza mnie i latam na rekach bylo pieknie. Potem dali na dół, kolejne pogo. Ochraniacz na zeby byłby przydatny. Dostałem w ryj tak że pół zęba wyjebalo no ale uj, takie pogo jest, nie płakałem za nim. Stworzyłem później sciane smierci - prawie plakalem ze szczescia. Kazdy przybijal piatke i wgl. Minusem bylo gdy podczaz koncertu poznawales dupe jakas i wszystko pieknie calowanie i wgl. Po chwili ja traciles z oczu bo zaczynalo sie pogo i przepychanie... No i cały wyczerpany po 3 koncertach pod rząd powrocilem do namiotu wyjebany w uj po The Bill i pogo z punkami.. - najbrutalniejsze pogo jakie doświadczyłem przez całe 3 dni. Potem nic ciekawego już koncerty, ludzie, free hug, zaopatrzenie w piwo i inne bajery, wieczorny koncert - zmora dla kazdego woodstockowicza, a raczej powrot do namiotu bez latarki.. Chodzilem tak z dobra godzine po okolicy namiotu, spotkalem jakas pania ktora przytulila sie i chwycila mnie wiadomo za co przez spodnie, gdy spytalem o swiatlo, poniewaz spodobal jej sie moj męski głos. No ale pozniej trzeba bylo isc dalej, no i tak chodzilem po drodze ludzie pomagali mi informacjami i tak szedlem. Nagle poczulem jak cos przeszywa mi noge. Co sie okazalo? Ktos oznaczyl swa wioske drutem.. w ktory sie wjebalem i mam pol nogi w sladach od drutu. Rozumiem tasmy itd ale drut serio.. wyszedlem z lasu, spotkalem pewna pania ktora pomogla mi dotrzec do namiotu no i sen. Po sprzespanej nocy nastał
1 sierpnia - pobudka koło 10 rano szukanie ogarnietego toito'a niestety ziomek z czyszczeniem miał opóźnienie do 13 i trzeba bylo srac na małysza bo sie wylewało wszystko.. potem do kranów stanie 30 min w kolejce. Prysznice stanie ponad 2h w kolejce. Masakra, no ale cóż trzebba było. Potem sniadanko do Lidla i pieknie. Spanie troszku i kolejne zwiedzanie a potem koncerty. Dziewczyny podchodzily robily ze mna zdjecia, pytaly czy moga i wgl. Pewnie ich nie zobacze ale no warto czasem bylo gdy pozniej robila co nie co w podziekowaniu. I dzien tak samo poplynal w atmosferze zajebistych ludzi i koncertow ze sie nie obejrzalem a noc nastala i koncert SKA P. Wybylismy z sasiadami, rzeczy standardowo zostawilismy w namiocie, ja bedac pod wplywem zostawilem wszystko na wierzku a oni pochowali tam pod spiwory itd. Koncert przepiekny lecz za duzo pogo i tylko samo macanie plus dupka krecenie bo za chwile znikala w tlumie :/ zaluje pewnej pani no ale coz. Po koncercie wracamy do siebie, namiot sasiadow otwarty wszystko z srodka wyjebane brak piwa telefonow i kasy. Patrze do swojego namiotu - nic nie ruszone, zdziwienie w uj. Ide z kolega co mu ukradli telefon by zablokowac konto przez kogos komputer. Idziemy do biura rzeczy znalezionych tam niemili czerwoni po 20 minutach jakiejs gadki nie na temat odeslali do bramy obok tam gdzie policja straz etc. Idziemy tam proszac o komputer na 5 minut a ci mowia ze oni od tego nie sa i wysylaja do biura. Biore wkurwionego kolege i mowie chodz (nie obylo sie bez slow szczerosci do czerwonych) i idziemy do biura prasowego. Prosi kolega babke przy wejsciu a ta ze mamy isc do biura. Podchodze i prosze o kurwa 5 jebanych minut dla kolegi przy komputerze by zablokowac konto - popatrzyla na mnie i go wziela. Po ok. Godzinnym szukaniu kogos kto da kompa na 5 min odnalezlismy.. podziekowalismy i spac.
2 lipca.
Postanowilismy isc z tym na policje okazalo sie ze przy tej bramie juz z 30 osob czeka bo ich okradziono kazano nam czekac. Sluchajac opowiesci innych az sie niewiedzialo jak pomoc dwie panie w wieku 16-18 lat byly teraz na pierwszym ch przystanku jednej ukradziono prawie wszystko, nie miala rzeczy na przebranie, kasy na powrot, telefonu, aparatu, caly bagaz zostal oprozniony, plakala bo nie wiedziala co poczac. Pogadalismy z nia, wyluzowala troche, powiedziano jej ze pomoga jej wrocic dostanie kase lub transport po czym przyszla ekipa owsiaka i ja wziela do niego. Wracajac, zero organizacji tam z policja jedno przesluchanie trwalo ponad 2 godziny przez co wiekszosc rezygnowala z czekania na to. No bo sory ale caly dzien czekac? Wez wybacz. Potem ogarnac sie i w blotko. Tam czujesz sie jak 3 latek wpuszczony pierwszy raz do piaskownicy, pieknie. Koncert comy 750 tys osob klaskajacych i spiewajacych razem. Az sie plakalo. No i powrot niestety, spanie w przedziale na ziemi.
Wrazenia? Jestem caly obolaly, porozcinany od drutu, bez kawalka zeba, brudny, ale bylo warto! Za rok znow jade. Polecam kazdemu.
Ps. Plakalo sie tez gdy pana niepelnosprawnego na wozku dalismy pod scene a wokalista z T.Love dal mu reke. Chamsko zachowala sie budka suflera karzac niebieskim wyrzucac ich od sceny olewajac totalnie. Piekny koncert tez acidow z czesławem.
Pps nie wiedzialem gdzie wiec daje tu. Sory za bledy pisalem to ok. Godziny na telefonie.
Zapraszam na 21 przystanek woodstock za rok, nie chce sie wyjezdzac serio, nie odczuwasz tam bolu i smutku!
 
 
DesDemona  
Forumowy prawiczek
Małe jest piękne,ale grube zabawniejsze


Wiek: 29
Dołączyła: 15 Lip 2014
Posty: 42
Skąd: Katowice
Wysłany: Nie 03 Sie, 2014   

Polecam na przyszlosc kupic nerke. Ja w niej mialam dwa portfele dwa telefony,klucze itp. Nie ma bata by ktos buchnal...No chyba ze jestes fest pijany i nie ogarniasz:)


U mnie woodstock przebiegl calkiem spokojnie.Szkoda tylko w przeddniu rozpoczecia zlapal mnie deszcz na ASP i zachorowalo mi sie,co skutkowalo tym ze czesc czasu siedzialam w namiocie kichajac i prychajac.
Ale mam fotje z Kevinem Aistonem i zaliczona przejazdzke na mlynje ;)

Minusy...
Chyba brak.Dla mnie z prysznicami nie bylo problemu bo wolalam isc do platnego ok godz 14-15 i byl looz.Chociaz..... Nie no Play to chyba najwiekszy minus....nie tylko muzyczny...ale prowadzacy....zgroza...No i Wioska Piwna.... Stac w kolejce nie wiadomo ile tylko po to by uslyszec ze terminal nie dziala...zeby chociaz jakas kartka byla...
O PKP nie wspomne

Plusy....
Allegro...
Dosc zwawo szla kolejka i warto bylo stac,przejechac 2km i wsiasc na mlyn <haha>
 
 
 
Amigo  
Forumowy prawiczek

Dołączył: 29 Lip 2012
Posty: 45
Skąd: Rzeszów
Wysłany: Pon 04 Sie, 2014   

Mam 9. Woodstock za sobą. O wrażeniach z poprzednich pisałem nieraz - i obszernie na starszym forum (WOŚP). A większość z nich się powtarza.

Warto by zrobić bilans obecnego z poprzednimi - czy waszym zdaniem był lepszy, czy gorszy, czy porównywalny.

Moje uwagi bardzo wybiórcze:

- pogoda dobra - świetnie, że trochę się chmurzyło i słońce nie piekło non stop. Jedyna ulewa w środę ok. 20. nie spustoszyła namiotu.

- koncerty w namiocie Kriszny bardziej do słuchania niż poprzednio (może dlatego, że więcej się nimi teraz interesowałem).

- lokalizacja małej sceny lepsza niż na górce, ale też nie tak znowu blisko - i trochę za daleko toi-toje od małej. Można było postawić np. wzdłuż siatki po lewej stronie.

- moje miejsce pod namiot - gorsze. Mimo ustronia już w środę zapanowało wielkie zagęszczenie sąsiadów, do przesady. A potem non stop miałem ludzi siedzących dosłownie w wejściu do namiotu. Nawet zmienić majtki w środku było trudno.

- zdrowie, kondycja - w miarę dopisały (kilka zadrapań akacjami, jedno skaleczenie, niestety, jeden kleszcz...)

- Lidl - kolejki w tym roku mega! Większe niż rok temu. Sensowne kupowanie mogło nastąpić przed 2. w nocy, przed zamknięciem.

- w ogóle ludzi więcej, ale o tym wszędzie piszą.

- czystość, zapachy itp. - to tradycyjnie. Te same miejsca zaszczane na maksa i do potęgi, co zwykle. Niektóre bardziej niż dotąd. Tojów jednak więcej i bardziej rozsypane po polu. Moja sugestia: na przyszłość podsunąć toje obok głównych kranów - te najbardziej używane - pod samą siatkę. Co roku między tojami a siatką robi się masakryczna szczalnia, a mogłoby jej tam nie być, gdyby nie robić z tyłu żadnej przestrzeni. I wzmocnić siatkę.
Kranów niestety mniej!!! I to jest minus. Były inne, ale tez mniej.
Koło ASP chyba nie tylko krany przeciekały, bo z czasem te strumienie dziwnie cuchnęły.

- znowu za dużo samochodów wpier...lało się między ludzi - mówię o jakichś prywatnych, bez oznaczeń. Nie o ratownikach itp. Widziałem za wiele i za wiele chciało mi wjechać w tyłek. Nie wiem, kto daje takie uprawnienia na cały czas Woodstocku.

- Podróż. W obie strony TLK - z Rzeszowa - masakrycznie długo i prawie 2 godz. spóźnienia - w sumie ponad 18 godz. Naprany bardziej niż ruski plecak. W Zielonej Górze ludzie nie mogli się wbić z peronu, mimo 14 wagonów. Ale w przedziale fajne towarzystwo rozkręciło atmosferę - pozdrawiam Łukasza, Kamila, Krzyśka i Kasię.
Powrót tłocznym, ale ciut luźniejszy. za to bez atmosfery imprezowej.

Druga sugestia: twórzcie bardziej szczegółowe tematy o przeżytym Woodstocku, bo tematy "wrażenia" to jeden pojemnik na wszystko i z konieczności będą tu tasiemcowe posty.
Opinie o koncertach warto zrobić osobno, jedzenie osobno, piwo też itp. O właśnie, wioska piwna - ta trzecia - lekki zawód. Bezalkoholowa i ledwo pies z kulawą noga tam zachodził.

Na koniec pochwała dla ASP za wielkie urozmaicenie.
No i nic mi nie ukradli. Tyle, bo sobie będę przypominał ciągle coś nowego.
 
 
Pudelek  
Coś już napisał


Dołączył: 28 Lip 2014
Posty: 95
Skąd: spodchmurykapelusza
Wysłany: Pon 04 Sie, 2014   

mój to był 12-ty, więc też pewne porównanie mam.

Zachciało mi się po kilku latach przyjechać podstawianym pociągiem - i tylko 5 godzin spóźnienia <zly> Powrót, poza masakrą przy wejściu na peron (te wąskie gardła, gdzie sprawdzano bilety to był debilizm i nie do końca Patrol sobie tam radził), luzacki, było nawet miejsce do leżenia w przedziale bydlęcym :)

Nie wiem czy toiów było więcej - nie sądzę, raczej poprzenosili je w inne miejsca. Na pewno mniej tojków było na mieście. I wydaje mi się, że było mniej kranów - to znaczy w kilku miejscach, ale poustawiane tam urządzenia są mniej wydajne do mycia niż dawne rzędy kranów. Umieszczenie płatnych pryszniców przy gastronomii - porażka! To jedna z głównych dróg w tamtym rejonie, więc kolejka non stop się blokowała z tymi przechodzącymi.

Liczba woodstockowiczów - mi się znowu zdaje, że nie było więcej niż w tamtym roku. Fakt, ludzie przyjeżdżają coraz szybciej (we wtorek po południu ciężko znaleźć było rozsądne miejsce), ale wydaje mi się, że rok temu tłum był większy (choć co roku słyszy się o jakiś rekordach, w które już nie wierzę - oczywiście poza przystankiem z Prodigy, kiedy się masa technomułów tylko na ten koncert zjechała).

Osobiście kolejkami do Lidla i innych miejsc się nie przejmuję - szybciej i przyjemniej jest skoczyć na miasto, wypić tam piwko (a nie szczyny z wioski piwnej, w któej nie zostawiam od lat ani złotówki), wymyć się (bez kolejki) i zrobić zakupy i wrócić - a ci, co przed wyjazdem stali w kolejce na polu to nadal stoją :D
 
 
darrek88  
Rozkręca sie

Wiek: 31
Dołączył: 07 Sie 2009
Posty: 101
Skąd: Leszno
Wysłany: Pon 04 Sie, 2014   

Moje wrażenia:
1. Jedzenie w gastro a.d. 2014 znacznie lepsze w porównaniu z poprzednimi latami. Wiadomo jednak, że wszystko zależało od dnia, w którym się tam było (w sobotę rano mięsko z kebaba było już chrupiące, czyli podgrzewane ładnych parenaście razy...)

2. Bardzo fajne warsztaty psychologiczne były w tym roku na ASP. Najbardziej podobały mi się te związane z testami osobowościowymi. Rozmawiałem z jedną z prowadzących i możliwe, że będzie tego więcej w przyszłym roku ;-)

3. Kolejki do Lidla to jedna wielka masakra. Gdy widziałem jeden wężyk zaczynający się od wioski piwnej to dałem sobie spokój z czekaniem i poszedłem na mrożoną herbatę w pasażu.

4. Dużo osób pytało się o położenie wiosek sponsorskich. Moim zdaniem dobrze byłoby wprowadzić wysokoformatowe mapki festiwalu w paru kluczowych punktach terenu festiwalowego.
 
 
DJPreZes  
Rozkręca sie


Wiek: 33
Dołączył: 08 Lis 2010
Posty: 274
Skąd: Gdynia
Wysłany: Pon 04 Sie, 2014   

Ludzi na Budce było chyba więcej niż na Prożygach.
Krany - masakra totalna - mało, a w godzinach szczytu ciśnienie było tak słabe, że połowa listwy tylko miała wodę.
Prysznice to samo - jak już ktoś się doczekał, to ciśnienie było tak małe, że aż żal d*** ściskał.
Tojki - w tym roku nie trafiłem na żaden dramat, ale to już raczej kwestia doświadczenia - wiem gdzie szukać, żeby się nie rozczarować.
Lidl - kolejki wielkie, ale idące w mega szybkim tempie
Allegro - tak wielkich kolejek do allegro nie pamiętam, tak samo jak i takiego chamstwa w kolejce - każdy się wpierd***, łokciami, kolanami i czym popadnie walił
Koncerty też spoko.
Co do ASP - czy tam na prawdę nie da się nic zrobić, żeby tak nie waliło i nie było tego błota wszędzie?
Ogólnie bardziej mi się podobało we wtorek i środę, bo od czwartku już było mega gęsto i głośno (jakaś muzyka ze sceny cholera wie po co) i nie dało się spokojnie porozmawiać z ludźmi.
Organizacja wioski piwnej - WTF?!?! Stoisz długo, ekstremalnie długo, żeby się dowiedzieć "terminal nie działa". Kolejki do nalewaków od strony puszek ciągną się przez pół wioski, a przy scenie podchodzisz i bierzesz (to nie wina organizacji tylko głupoty ludzi). Druga wioska kompletnie bez nalewaków?! Fajna akcja z oddawaniem folijek po 4-pakach, ale słabo nagłośniona (może i lepiej, bo pierwszego dnia znalezienie dużej ich ilości było śmiesznie łatwe). Ogólnie piwo w miarę jadalne jak na Lecha.
Jedzenie w Gastro przy scenie - zapiekanka to pieniądze wyrzucone w błoto. Mega hot-dog w miarę ok, ale jednego dnia chciał uciec ze mnie za wszelką cenę. No i po cholerę pisali na facebooku i innych stronach, że można płacić kartą? Drugiego gastro nie testowałem.
 
 
Saura  
Forumowy prawiczek

Dołączyła: 11 Lip 2014
Posty: 9
Skąd: zach-pom
Wysłany: Pon 04 Sie, 2014   

Nikt jeszcze nie zwrócił uwagi na sceny allegro, play i lecha, gdzie prawie non stop leciał skłilex i prodigy, bardzo przesadzone i jeszcze bardziej denerwujące - idziesz do lecha - leci gówno, stoisz w kolejce do lidla to z playa słychać tylko ziomeczka ze sceny "piekne panie pokażcie cycki cycki łikikiki". Niesamowicie drażniące, bardzo, BARDZO.

Reklamy na dużej scenie - połowe można było sobie darować.

Byłam od niedzieli, i zaobserwowałam, że do otwarcia wooda można było pozaczepiać ludzi, pogadać, każdy chociaż przez chwilę porozmawiał, podszedł i było miło. Ale potem to już tragedia. Idą ludzie, jacyś smutni, biegną, podchodze "hej!" to jedna na 15 osób może mi odpowiedziała. Zauważyłam że w tym roku ludzie byli o niebo bardziej zamknięci.

Większość koncertów na małej scenie była niestety strasznie kiepska, i nigdy nie zapomnę laski ze świecącymi różkami diabła "wijącą się" nieudolnie na koncercie zmazy <rotfl3>

Ale nic nie ukradli! :D
 
 
DJPreZes  
Rozkręca sie


Wiek: 33
Dołączył: 08 Lis 2010
Posty: 274
Skąd: Gdynia
Wysłany: Pon 04 Sie, 2014   

Nie wiedziałem nawet, że była scena Allegro - wlazłem, pojeździłem na rowerze, wsiadłem na koło i poszedłem dalej.
Scena Playa odrzucała swoją muzyką - starałem się wybierać inną drogę, żeby tego nie słyszeć.
Scena Lecha - poza jednym dniem jak dwóch pajaców na żywo "muzykowało", to w godzinach w których się tam zjawiałem było super - od rocka, przez reagge, po jakieś slipknoty i inne mocniejsze brzmienia.
 
 
Saura  
Forumowy prawiczek

Dołączyła: 11 Lip 2014
Posty: 9
Skąd: zach-pom
Wysłany: Pon 04 Sie, 2014   

Byłam rozbita w lasku na koncu pasażu koło krishny i wieczorem było słychać same łupanie zewsząd, dla mnie to był największy minus.
 
 
kotokruk  
Forumowy prawiczek


Dołączyła: 08 Cze 2014
Posty: 3
Skąd: wlkp
Wysłany: Pon 04 Sie, 2014   

Może zacznę od negatywów, bo jest ich mało

-Play i ich gówniana muzyka, wkurwiający wodzireje, wyświechtane hasełka i gadżety, które bardziej były śmiećmi;

- dramatyczne kolejki do Lecha i Allegro;

- równie dramatyczne kolejki do kranów. Owsiak dziękował ze sceny wiele razy za dodatkowe krany, a to jakaś skromna instalacja, której w tym tłumie nie szło nawet zauważyć, chociaż teoretycznie byliśmy rozłożeni tak, że codziennie te krany mijaliśmy;

- ludzie z naprawdę małymi dziećmi i psami. W przypadku zwierząt to jeszcze większa żena, psy mają dużo bardziej wyostrzony chociażby słuch niż ludzie - pobyt na Woodstocku to dla psów nic przyjemnego;

- ceny na pasażu gastro - 6 ziko za kolę? 4 za wodę? Serio?



Plusy?

- Muzyka. Budka Suflera, Jelonek, Acid Drinkers. Pozostałe albo nie ruszyły, albo nie byłam, albo po prostu się nie podobały (że tak delikatnie powiem). Zagraniczne gwiazdy nieco zawiodły - tylko Hatebreed zaciekawił. Byłam tylko na koncertach na dużej scenie.

- Lidl. Fajnie zaopatrzony, pieczywo i serek ratowały nas co rano, a baniak z wodą służył za prysznic. Kolejka faktycznie duża, ale szła szybko i płynnie. Staliśmy max 5 minut, cała akcja od kolejki po kasę zamknęła się może w 20 minutach;

- dużo ludzi. Widziałam sporo wiary spoza "klimatu", jakichś kolesi w koszulach z postawionymi kołnierzykami, którzy na to wszystko wokół nich patrzyli jak na małpy w zoo, ale mimo wszystko mam nadzieję, że będą szerzyć dobre słowo o festiwalu; gołym okiem widać było, że ludzi przyjechało więcej niż rok czy dwa lata temu. Jestem ciekawa, jak do tego odniesie się Owsiak, to pole przecież nie jest z gumy ;)

- Pokojowy Patrol i organizacja jako taka. Akcja z koncertu Jelonka tylko utwierdziła mnie w przekonaniu, że jest to dobrze zorganizowana i bezpieczna impreza;

- w porównaniu do poprzednich lat - mało "jezusków";

- dużo ludzi z zagranicy - spotkaliśmy w tym roku nie tylko Niemców, ale i Norwegów, Hiszpanów, znajomi mówili o jakiejś ekipie z Australii.
 
 
YogiCK  
Forumowy prawiczek


Wiek: 28
Dołączył: 01 Sie 2011
Posty: 21
Skąd: Kielce
Wysłany: Pon 04 Sie, 2014   

Ja kolejny raz unikałem odwiedzin w wioskach sponsorskich, i widzę że kolejny raz dobrze na tym wyszedłem. Piwo lepsze i tańsze można przynieść z miasta, kręcenie się po terenie Allegro też jakoś mnie nie bawiło nigdy. Play tak jak ktoś już wspomniał muzycznie odrzucał.

Co do umywalni - lepiej spisywały się dawne zlewy, do tych niby prysznicy nie dało się podejść tak żeby nie być całym mokrym jak chciało się tylko umyć ręce. Poza tym ich ilość - dużo za mało, te które stały za gastronomią to była kpina, nie szło się dopchać nawet.

Toiki o dziwo w tym roku nadawały się do użytku, nie capiało od nich na kilometr i przynajmniej ja nie miałem trudności ze znalezieniem zdatnej nawet na dłuższe posiedzenie.

Gastronomia - o jakości ciężko mi się wypowiedzieć (jadłem tylko raz gyrosa - zjadliwy aczkolwiek ze 2zł za drogi jak na ilość) ale gigantyczny minus za brak możliwości płacenia kartą - ostatniego dnia po Manu Chao chciałem kupić coś do picia, portfel pusty a tu lipa, kart nie przyjmujemy. Żeby chociaż bankomat stał w tamtych okolicach.

Co do kradzieży - 4. Woodstock za mną i jakoś nic mi jeszcze nie zginęło. Podstawa to saszetka - nerka, nosić w niej to co cenne dla nas czyli kasa, dokumenty, telefon, aparat. Ciuch staram się i tak brać takie które jak polegną to nie będzie żal, zresztą jak ma się dobrą ekipę to zawsze ktoś zerknie.

Wielki kop w d... jak zwykle należy się PKP - byłem jednym z nieszczęśników którzy czekali 6h na Stalowy Pęcherz w Kielcach - po prostu dramat, jak na tablicy pojawiały się coraz większe opóźnienia nie wiedzieliśmy już czy śmiać się, czy płakać. Nawet TVP się nami zainteresowało > http://www.tvp.pl/kielce/...cherzu/16265222

-----------------------------------------------------------------------

Dobra, poza tymi żalami - festiwal w moich odczuciach jak co roku genialny, Manu Chao na które najbardziej się napaliłem po prostu rozwaliło system, pozostałe koncerty na których się zjawiłem też nie zawiodły. Chociaż i tak najlepsza z tego wszystkiego jest atmosfera i godziny spędzone na gadaniu ze znajomymi i nieznajomymi przy różnym stężeniu C2H5OH ;)
 
 
 
again  
Forumowy prawiczek


Wiek: 24
Dołączyła: 24 Lut 2014
Posty: 39
Skąd: skontowni
Wysłany: Pon 04 Sie, 2014   

Jak ktoś już wspomniał, w tym roku tragicznie dzikie tłumy przy kranach to była masakra. Właściwie jak przyjechałam 29. raniutko, tak udało mi się umyć tego dnia i przez dwa następne, później już nawet nie próbowałam dostać się do wody i żyłam na takiej z baniaka z Lidla + na chusteczkach nawilżanych.
Kolejny minus jak dla mnie to fakt, że baaaaardzo wcześnie zaprzestali dostaw w Lidlu. Ostatniego dnia byłam koło 16, a tam mało co zostało. Co z tego, że wciąż dokładali świeże pieczywo, skoro jedyna rzecz, którą można było kupić z lodówki to te takie drobiowe pseudokotlety w panierce na surowo? (do których niektórzy mogli mieć opory, żeby to żreć na surowo, chociaż było smaczne)
No i te tojki o 3-4 nad ranem to tragedia, ale nie narzekam ani nie wymagam, żeby to sprzątali o tej porze, panom kiblarzom też się należy odpoczynek po kilkudniowej styczności z kupami.

No a poza tym to najlepiej! Fajne gastro w tym roku, pierogi mieli naprawdę pyszne. Bardzo mi się podoba, że ASP się rozrosło, mnóstwo czasu tam spędziłam, rewelacja. Z kolei ucierpiała na tym moim zdaniem mała scena, bo upchnęli ją na końcu świata gdzieś i wydaje mi się, że jednak kosztem liczności publiki - ja tam poszłam tylko raz na koncert Skubasa, a tak to było za daleko, żeby się tam ruszyć.
 
 
goldenboj  
Lubi pieprzyć
Muzyk :)


Wiek: 28
Dołączył: 29 Paź 2012
Posty: 469
Skąd: Zbąszynek
Wysłany: Pon 04 Sie, 2014   

Pod względem organizacji tylko gastro dało radę w tym roku. Osobie odpowiedzialnej za sanitariaty radzę się zastanowić nad sobą. Bardzo dogłębnie, a potem niech wypierdala do niemiec na ogórki. Kolejki do wszystkiego, tylko nie w gastro.
 
 
 
toicamp
Gość
Wysłany: Pon 04 Sie, 2014   

:)) :)) <szok>
 
 
vin  
Zakurwim dęsa ?


Wiek: 30
Dołączyła: 20 Lut 2010
Posty: 2646
Skąd: Piernikowo
Wysłany: Pon 04 Sie, 2014   

Jak dla mnie na jeden wielki plus zasługuje jedzenie z gastro..porcje duże, wszystko co jadłam było na dwie osoby. Jedynie co to jak ktoś wcześniej napisał to z ceną wody czy coli przesadzili (droższe niż piwo:p).

Koncerty jak to koncerty, są osobne tematy. Na wielu nie byłam a i tak najbardziej mi się podobało w wiosce piwnej na umca umca <rotfl3> Właśnie, wioska piwna też na plus.

Kolejny plus zbierają kanapy na rondzie, zajefajnie się tam odpoczywało, kiedy na polu był upał,pijąc celtyckie:D

Minusy oczywiście tak jak wszyscy piszą kolejki do kranów czy pryszniców...i u nas baniaki z wodą wygrały. Pod prysznicami byłam w niedziele jak już nie było kolejek, ale na ten co trafiłam to woda ledwo z niego kapała, generalnie i tak umyłam się tak w dużej mierze pod tym kranikiem..co wydłużyło czas mojej kąpieli i czas oczekujących. Podejrzewam, że połowa była takich rozwalonych, tak jak i tych kranów. Przegięcie.

Toie to wiadomo..te koło gastro i wioski piwnej to niektóre tragedia..ale do tych miałam najbliżej. Ogólnie pod małą sceną bez kolejek i czysto.

Wielki minus dla autobusów. 3zł, autobus wypchany do granic możliwości, szyby bez otwierania i jeszcze kierowca drzwi zamknął. Droga powrotna taka sama. Wiem, że to zarobek itp, ale jedna laska prawie zemdlała w sobotę. Koleś, który zbierał kasę za bilety to miałam wrażenie, że nogą zacznie zaraz upychać ludzi i nie ruszyliśmy dopóki jeden na drugim nie stał.

Kontenery. Tak jak jebało za przeproszeniem spod każdego z nich to chyba żadnego roku aż tak nie było. Mocz to aż się unosił. Przechodząc miałam odruchy wymiotne i wielkie współczucie dla osób rozbitych w pobliżu.

Póki co to chyba wszystko co mi się przypomniało <haha>
 
 
 
again  
Forumowy prawiczek


Wiek: 24
Dołączyła: 24 Lut 2014
Posty: 39
Skąd: skontowni
Wysłany: Pon 04 Sie, 2014   

Apropos kontenerów właśnie jeszcze, moim zdaniem powinni postawić duuuuuużo małych śmietników wszędzie. Gdyby każdy miał pod nosem 3 kosze do wyboru, to może częściej by tam wrzucał puszki po browarach.
 
 
Marcin
Gość
Wysłany: Pon 04 Sie, 2014   

Wprawdzie byłem pierwszy raz i nie mam porównania, ale czuję, jakbym czytał relacje z innej imprezy...

Kolejka do lidla była co najmniej znośna, stało się króciutko na zewnątrz, w środku prawie bez czekania. Zaopatrzenie gitarka (oczywiście, bułki mogły być mniej gumowe, ale bez przesady, to nie był pięciogwiazdkowy hotel!).

Darmowe prysznice dawały radę. Był tłok, szczególnie rano, ale dało się skorzystać. Bardziej odstraszały mnie kolejki do płatnych pryszniców (przebijały je chyba tylko kolejki do tesco).

Toje bez tragedii. Były na każdym kroku, kolejek nigdy nie uświadczyłem. Z reguły w środku dało się przeżyć, ale nie korzystałem w nocy, więc być może żyję w słodkiej niewiedzy ;)

Gastro - jedzenie super i ceny baaardzo ludzkie, jak typowe żarcie na mieście. Picie ze dwa razy za drogie. Ceny w lidlu rewelacyjne <3

PKP jak zwykle przy większych eventach nie ogarnęła miejsca. Ale organizacja na dworcach (wro i kostrzyn) wg mnie była bardzo dobra. Swoją drogą, pkp nie daje rady z miejscem, a ludzie nie dają rady z pkp. Nienawidzę ludzi, którzy niszczyli wagony - szczególnie jak jechałem na uctok - w pociągu było znośnie z miejscem, konduktorzy w ogóle nie zwracali uwagi na chlanie i jaranie, a pies policyjny zdecydowanie NIEprzypadkowo nic nie wykrył. Ale mimo tego banda debili (o zgrozo, wyglądająca na normalnych, przyzwoitych ludzi) nie mogła sobie odpuścić poniszczenia wagonu.

Ogólnie myślałem, że to impreza kompletnie nie dla mnie. Wyjechałem zachwycony. Organizacja wzorowa (wyłączając tylko pkp, które było... standardowe ;))
 
 
Saura  
Forumowy prawiczek

Dołączyła: 11 Lip 2014
Posty: 9
Skąd: zach-pom
Wysłany: Pon 04 Sie, 2014   

Zapomniałam o PKP! Pomijając masakryczne kolejki przy ich budce na pasażu to sprzedali nam zły bilet.. Niby trasa Kostrzyn-Szczecin aaaaale bez pieczątki że z woodstocku, normalnie byśmy dopłacali w ciapągu, ale konduktor sie zlitował.
 
 
kizia  
Na pewno offtopuje
Lubię ser!


Wiek: 30
Dołączyła: 16 Sty 2011
Posty: 800
Skąd: Koszalin
Wysłany: Pon 04 Sie, 2014   

Na wioskach sponsorskich w tym roku nie byłam (Play, Lidl, wioski piwne). Gastro zjadliwe, schabiczek i ziemniaki ratowały życie, a porcje były na tyle duże, że zwykle kupowałam jedną na 2 osoby. Bardzo podobało mi się umiejscowienie drugich płatnych pryszniców - we wtorek kolejek nie było, podobnie jak w niedzielę. W inne dni wybierałam po prostu odpowiednią porę na mycie (np. 5.30 rano). Do kranów nie chciało mi się pchać. Korzystałam tylko z tych nowych słupów - fajna sprawa, mogło podejść i z 15 osób i każdy dostawał miłą bryzą, więc można było się schłodzić (do wielkiego mycia się średnio nadawały, po prostu miały inną rolę ;) ). Wielkim zawodem była dla mnie organizacja toików - w poniedziałek rano były jedynie te przy scenie, w dodatku tylko kilka sztuk (większość odwrócona do siebie drzwiami, tych kilka ktoś przesunął siłą)!! Sprawy trzeba było załatwiać w lesie. Kibelki na polance pojawiły się dopiero w środę. Późno zaczęły działać krany. O dziwo te płatne rozłożyli bardzo szybko... Szczerze aż odeszła ode mnie myśl wcześniejszej wycieczki w przyszłym roku, bo nie widzi mi się nie myć przez kilka dni w tym upale. W latach poprzednich toiki i krany działały o wiele szybciej. Pokojowy Patrol znowu nie ogarniał - niech no wam się krzywda stanie w poniedziałek lub wtorek... Poczekacie sobie z interwencją do środy. W dodatku w większości przypadków wysyłają do szpitala w mieście, gdzie nie radziłabym się nikomu znaleźć... Można czekać kilka godzin w kolejce, Woodstockowiczem nikt się nie zainteresuje. Jak w końcu pobiorą krew to możecie być pewni że znowu poczekacie kilka kolejnych godzin. W dodatku nie ma mowy o otrzymaniu jakiejkolwiek informacji, a każda próba nawiązania kontaktu z lekarzem/pielęgniarką kończy się ignorowanie, bądź obrazą (tak, tak!). Mówię o stanie w poniedziałek, kiedy wcale nie było tony pacjentów. Jesteś z PW? Idźże z Państwowego Szpitala, darmozjadzie!
Na szczęście nie korzystałam z PKP i w dodatku udało nam się ominąć korki podczas wyjazdu - wyjechaliśmy tyłem i zahaczyliśmy o jezioro :) Poza tym żadnych strat - żadnej kradzieży (ale to kwestia zorganizowania obozu), wiem że w lesie za gastro złodzieje opierdzielili obóz znajomych - co najsmutniejsze zrobili to ich sąsiedzi <zniesmaczony> . Na szczęście koleżanka zauważyła swoje buty koło ich namiotu. Okazali się na tyle chamscy, że ochrzanili ją wmawiając że pijana nie wie gdzie zostawia glany <szok> . Chwilę później jej bracia znaleźli w ich aucie swoje butle gazowe i inne rzeczy...
A ogólnie bawiłam się zajebiście, pogoda była przyjemniejsza niż w zeszłym roku, ale nadal było zdecydowanie za gorąco. Mam nadzieję, że wszystkie "pogodowe płaczki" nie potopiły się w namiotach, i dały radę przeprawić się przez wielkie jeziora w swoich kaloszkach ;) Ja na szczęście jako samica kota znalazłam miejsce na Arce ;)
 
 
poool90
Gość
Wysłany: Pon 04 Sie, 2014   

To był mój czwarty Woodstock (wcześniejsze w latach 2012, 2011, 2010), niestety w mojej ocenie jest dużo gorzej niż 2 lata temu, ale zacznijmy od początku podliczając plusy i minusy.
Plusy:
- Podróż do Kostrzyna: Dużo lepiej niż w 2012, mniejszy tłok w pociągu, zdarzały się nawet momenty gdy do toalety czekało się mniej niż 5 min (!)
- Natryski: Bardzo fajny pomysł, w upale nawet gdy ktoś się nie miał zamiaru się kąpać to miło było wejść na chwilkę się ochłodzić, duża oszczędność czasu i pieniędzy dla ludzi niekoniecznie chcących korzystać z płatnych pryszniców
- Pokojowy Patrol i ogólna organizacja festiwalu przez służby medyczne i WOŚPu
- Koncerty: Było na czym zawiesić ucho, pare super występów zarówno u Kryszny jak i na dużej scenie (szczególnie Manu Chao, Włochatego, Kabanosa i Accept przypadły mi do gusty)
- Sprzątanie toi toiów: pewnie ten który był pierwszy raz był przerażony naszymi toaletami, ale w porównaniu do ostatniego Wooda było o niebo lepiej, częściej czyszczone
- Pare innych aspektów: Polewanie ludzi wodą przez straż pożarną na koncetach, atmosfera u Kryszny, mase pozytywnych ludzi i wrażeń które zapamiętam na długi długi czas ;)

Minusy:
- Coraz większa ekipa kibolska na Woodzie: Kradzież flagi Antify Niemcom z St, Pauli przez miejscowych to przegięcie pały, do tej pory faktycznie mogło się odnosić wrażenie że podczas festiwalu panuje atmosfera tolerancji i pokoju, a wszelkie spiny są tonowane, po tym roku jestem sceptycznie do tego nastawiony. Jak tak dalej pójdzie to za rok zaczną kroić i lać ludzi z flagami pacyfy, rasta, tęczowe i inne "lewackie", a jedynymi akceptowanymi będą flagi Polski. Słabo
- Techniawa w wioskach Playa i Lecha: Ciężko czasem było usiedzieć te 20 min w kolejkach po piwo przy pękających bębenkach od muzyki techno i dramów. Rozumiem, że ktoś może lubić taką muzykę ale żeby wszystkich kto wybiorą się po piwo nią katować?
- Nie wiem czy będę w mniejszości czy nie, ale bardziej mi odpowiadał Carlsberg niż Lech na PW, może z tego względu że automaty do odczytu kuponów rzadziej się zawieszały
- Gastronomia: Tak źle to jeszcze nie było w mojej ocenie- zamawiam makaron z sosem serowym z brokułami, dostaję zimny makaron ledwo oblany sosem pomidorowym za 10 zł... Oprócz wesołych panów zapraszających wszystkich z rana na kebab, część gastronomiczna na naciągane -3, honor ratuje nieśmiertelna buła z kiełbasą 40 cm
- inne tradycyjne minusy czyli kolejki wszędzie, organizacja powrotu i liczba przypadkowych ludzi (utkwił mi w pamięci obraz 50 letniego siwego pana, który ze pogardą i zdziwieniem w oczach znalazł się w pogo na Jelonku, fakt dziwne że na nim ludzie pod sceną pogują)

Podsumowując, nie chcę wyjść na malkontenta, bo na pewno na PW wrócę i już się nie mogę doczekać następnego, ale kilka aspektów w mojej ocenie zmienia się na gorsze. Ciekaw jestem jak będzie wyglądać przyszłość Wooda, kiedy on przestanie być (choćby oficjalnie) rockowy, a zacznie się zjazd dresów i ludzi mających za nic przekaz festiwalu.
Pozdrawiam :)
 
 
Pudelek  
Coś już napisał


Dołączył: 28 Lip 2014
Posty: 95
Skąd: spodchmurykapelusza
Wysłany: Pon 04 Sie, 2014   

poool90 napisał/a:
Podsumowując, nie chcę wyjść na malkontenta


to nie malkontenctwo, po prostu z kolejnymi przystankami człowiek zaczyna dostrzegać pewne rzeczy, na które kiedyś nie zwrócił uwagi...

ja nie wiem jak się można zachwycać gastronomią na polu - jak pisałem, jak nie kupowałem, ale widziałem i kosztowałem - bez smaku i drożyzna. Na mieście pojadłem jak król i to w kilku miejscach.

Na wioski sponsorskie w ogóle nie chadzam, bo ich obecność to ogólnie pomyłka w takim miejscu (ale wiadomo, że za coraz większy rozmach imprezy się płaci), jednak chodząc obok nie szło nie słyszeć tego jebanego łomotu... brakowało tylko białych rękawiczek!

Podobało mi się, że w końcu Jezusy znalazły swoje miejsce - czyli daleko od terenu Przystanku i pies z kulawą nogą tam nie zaglądał. Jeszcze by mogło to samo spotkać Krisznowców - ja wiem, że tam są koncerty i niby-żarcie, ale moim marzeniem jest ZERO propagandy religijnej w Kostrzynie <zly>

Patrolu widziałem nieco więcej niż kiedyś, ale oczywiście znacznie mniej niż np. z 5-6 lat temu. Kiedyś np. mało prawdopodobne było rozpalenie ogniska czy grilla w lesie (takie coś strasznie mnie wkurza), teraz to gaszono tylko u tych, którzy mieli wyjątkowo pecha.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group - opowiadania