Tak było
I POL'AND'ROCK FESTIVAL JUZ ZA

(XXIV PRZYSTANEK WOODSTOCK)
sitemap
Poprzedni temat «» Następny temat
Krótka relacja z tygodnia na Woodstocku
Autor Wiadomość
sekator2020  
Rozkręca sie
Music is my Hot Hot Sex


Wiek: 29
Dołączył: 14 Maj 2010
Posty: 229
Skąd: Brzeg-Opolskie
Wysłany: Pon 06 Sie, 2012   Krótka relacja z tygodnia na Woodstocku

Poniedziałkowy poranek, puste brzeskie PKP, pogoda ładna, bilety kupione, wszyscy jeszcze czyści, pachnący i zdrowi. Trudno byłoby w nas rozpoznać tydzień później tamtych ludzi ale owe radosne uśmiechy na twarzach nie zniknęły. Nadal tam są. Pociąg na Woodstock jak zawsze zamienił się bardzo szybko w typowy Pijany Pociąg co jednocześnie mocno skróciło nam czas jazdy i dzięki czemu poznaliśmy masę ludzi rozlokowanych we wszystkich wagonach. Po dojechaniu, uzupełniliśmy zapasy w kostrzyńskiej „Żabce” i ruszyliśmy na Woodstock. Po roku czekania wracaliśmy do domu. Bardzo długo wahaliśmy się wspólnie nad miejscem rozlokowania obozu, naszą pierwszą decyzją było rozbicie się na „patelni” czyli na środkowym, najbardziej odsłoniętym miejscu skąd mieliśmy bardzo blisko do Dużej Sceny i gastronomi. Jednak już dzień później zmieniliśmy zdanie i przeprowadziliśmy się na Golgotę czyli górkę za namiotami Hare Kryszna. Byliśmy tak samo spiekani słońcem jak wcześniej ale teraz przynajmniej było nas więcej i zebraliśmy w jednym miejscu większość naszych znajomych z Brzegu.
Czwartkowe rozpoczęcie Festiwalu w tym roku było bardzo oficjalne i z tego powodu trochę sztywne; jak zawsze przemawiał Jurek, tradycyjnie pojawił się Polański, orkiestra zagrała, nad głowami przeleciały samoloty a tłum pod sceną rozwinął wielką biało-czerwoną flagę, nowością i lekkim zaskoczeniem było wystąpienie prezydentów Polski i Niemiec. Nienawidzę polityków ale szacunek do głowy własnego państwa jednak mam i potrafię docenić fakt że po 18 latach prezydentowi zechciało się ruszyć dupę na Woodstock. O naszym festiwalu jako przykładzie walki z rasizmem i ksenofobią wspomniał kilka dni temu nawet sam prezydent USA, Barack Obama, czyli nawet politycy zaczynają dostrzegać potencjał który tkwi w 600 tysiącach młodych ludzi.
Pierwszy poranek na Woodstocku, czyli we Wtorek, rozpocząłem w następujący sposób- papieros, blant, zimne piwo. Wątrobę i głowę zostawiamy w domu, innego wytłumaczenia nie ma, normalni ludzie nie przeżyliby tylu imprez w tak krótkim czasie…
Jedzenie. Na Woodstocku najesz się tylko suchymi żartami. Mimo tego faktu w tym roku JEDLIŚMY i tradycyjnie zabrałem ze sobą swój PlecoJedzak czyli plecak wypełniony jedzeniem wszelkiej maści począwszy od chleba i sucharków a kończąc na zupkach chińskich i chipsach. Na nogi stawiały nas Energy drinki kupowane w Lidlu- piłem przynajmniej trzy dziennie. Największą popularnością cieszyły się jednak zupki chińskie, podgrzewane na dachu auta naszego kolegi. Nie polecam jednak nikomu zalewania zupki wodą o smaku truskawkowym… Jakiś czas temu rzuciłem palenie ale podczas tygodnia Woodstocku wypaliłem ponad 10 paczek papierosów. Trudno jest być tutaj jedyną niepalącą osobą.
Koncerty- jak zawsze większość zaplanowanych atrakcji ominąłem lub byłem zbyt zajęty/zmęczony by się tam pojawić, podsumowując; Vavamuffin- koncert radosny, pogodny; happysad- stres trochę zjadł wokalistę ale nadal uważam koncert za mocno zajebisty, może z wieloletniego sentymentu dla tej kapeli; Damian Marley – koncert udany choć po światowej ikonie muzyki reggae spodziewałem się trochę więcej. Damian mocno gwiazdorzy, przyjechał z własnym Mistrzem Ceremonii i był zbyt leniwy żeby chociaż na moment wyjść na bis. Gooral- zdania co do tego koncertu są podzielone, faktycznie mogło być lepiej; Luxtorpeda czyli laureaci konkurs Złotego Bączka, obok występu Elektrycznych Gitar mój ulubiony koncert, mocny, energetyczny i głośny. Shantel czyli cyganie na Woodstocku, momentami było bardzo melodyjnie, liczne grupy tańczących na ulicy tylko to potwierdziły.
Ostatni dzień czyli wracanie do domu… Już w Sobotę rano skończyły mi się ostatnie pieniądze, alkohol i zdrowie. Ledwo chodząc z poranionymi i opuchniętymi stopami zatoczyłem się jeszcze na koncert Hope i w tym momencie, siedząc sobie wygodnie pod Dużą Sceną, mocno się zdziwiłem bo nagle na scenie pojawił się idol mojego dzieciństwa. Ikona polskiej muzyki. Liroy. Nie wiem kto wpadł na ten pomysł ale ten nagły, kilkuminutowy powrót do dzieciństwa był czymś cudownym. Pominę bardzo słaby występ zespołu Eris is my homegirl, którzy chyba sami nie wiedzą co grają, stojąc w rozkroku pomiędzy muzyką screamo a dubstepem. Może to i dobrze że podczas ich koncertu zaczęło lać i wielu ludzi rozeszło się do namiotów. Burza o mało nie zmiotła mojego i tak już mocno zniszczonego namiotu, dodatkowo okazało się że w podłodze jest w nim więcej dziur niż myślałem. Zalany namiot rozebrałem na części pierwsze, fragmenty porozdawałem, resztę wyrzuciłem, a śledzie sprzedałem za dwa piwa. Po burzy cały Woodstock zamienił się w jedno wielkie bagno, co nie przeszkodziło nam bawić się doskonale na koncercie zespołu Elektryczne Gitary. Znowu powrót do dzieciństwa i wspólne śpiewanie kultowych piosenek z lat 90tych z „Dziećmi”, „To już jest koniec” czy „Ona jest pedałem” na czele. Moje nogi mówiły stanowcze „Nie rób tego!” ale nie mogłem się powstrzymać i ruszyłem w tany z jakąś obcą dziewczyną stojącą obok. Dobra rada – sposób na szybkie przejście przez tłum na koncercie bądź w pasażu-doczepcie się do wężyka idących za ręce ludzi.
Potem wróciłem do obozu i dopiliśmy ostatki alkoholu, podnosząc toast za zdrowie naszej koleżanki która równocześnie z samym festiwalem obchodziła swoje 18 urodziny. Spakowani i przygotowani na wyjazd byliśmy już od dawna, więc złapaliśmy za nasze toboły i ruszyliśmy w stronę domu, ciepłych łóżek, rzeczywistości i realnych problemów. Pominę godziny stania w kolejkach do kasy PKP, potem kolejne godziny czekania na sam pociąg i zatłoczone do granic możliwości przedziały w pociąg powrotny.
…Przez kilka pierwszych godzin z trudem poznawałem własne mieszkanie i własną twarz w lustrze, spieczoną, poobijaną i podrapaną. Te siedem dni o mało nas nie zabiły ale warto było. Co roku jest warto. Po otwarciu lodówki zobaczyłem jedzenie, w końcu Jedzenie przez duże, tłuste J. Od nadmiaru szczęścia i bogactwa aż mi się smutno zrobiło. Powróciłem do Cywilizacji, świata pełnego prądu, Internetu, ciepłej wody, jedzenia i czystych toalet ale już tęsknię za tym kostrzyńskim syfem, brudem, kurzem i hałasem. Trudno się przestawić i zacząć spać nocą. Przywykłem że dzień na Woodstocku zaczyna się około godziny 12, południe koło 16 a spać idziemy dopiero o 5 rano.
Mimo dobrych chęci ani razu nie dotarłem na wzgórze ASP, ominąłem wiele długo oczekiwanych koncertów, jakiś pijany pancur zniszczył mi namiot wpadając na niego i łamiąc go na kawałki, mimo licznych kontuzji i faktu że ledwo żyję, mimo tego wszystkiego nadal uważam że był to najlepszy Woodstock na jakim byłem do tej pory. Jurek Owsiak chodził w tym roku trochę spięty i zdarzyło mu się kilka razy podnieść głos na ludzi pod sceną ale odpowiedzialność którą podejmuje jest przeogromna, do tego stres, presja-nie dziwię mu się wcale. Spotkałem w tym roku setki ludzi z ubiegłych lat, poznałem tysiące nowych znajomych-głównie dziewczyn, odwiedziłem połowę wszystkich Wiosek, znowu taplałem się w błocie, pierwszy raz w życiu skoczyłem na Bungee- koszt spory ale warto było przepłacić i przez chwilę latać w powietrzu niczym Superman. Grałem też znowu we flanki, tyle że tym razem wódką. Koncerty moich ulubionych zespołów spełniły oczekiwania. Ale powtarzam to za każdym razem; „Koncerty to tylko dodatek, na Woodstocku najważniejsi są ludzie”. Dziękuję wszystkim których poznałem i z którymi spędziłem te siedem szalonych, przepięknych i niezapomnianych dni. A teraz idę odliczać dni. Jeszcze tylko 350 dni…
 
 
tarcza  
Forumowy prawiczek

Wiek: 41
Dołączył: 29 Maj 2012
Posty: 7
Skąd: Zabrze
Wysłany: Nie 12 Sie, 2012   

krótka powiadasz? Jutro poczytam bo dziś po piffku to nie bardzo :-(
 
 
wisienka20  
Rozkręca sie


Wiek: 28
Dołączyła: 19 Cze 2011
Posty: 135
Skąd: Świdnica
Wysłany: Nie 12 Sie, 2012   

Rzeczywiście bardzo krótka relacja ;p udało mi się przeczytać w całości ;D heh
 
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group