Tak było
I POL'AND'ROCK FESTIVAL JUZ ZA

(XXIV PRZYSTANEK WOODSTOCK)
Przystanek Woodstock
FAQSzukajUżytkownicyGrupyProfilZaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj //
Poprzedni temat «» Następny temat
Czy można umrzeć i żyć dalej?
Autor Wiadomość
punk_rock  
wywalacz postów
KRÓLĄTKO LANSU!!!!


Wiek: 26
Dołączyła: 05 Sie 2008
Posty: 486
Skąd: Glajwitz city xD
Wysłany: Śro 28 Paź, 2009   Czy można umrzeć i żyć dalej?

Dobra a więc sprawa wygląda następująco, jako że w moim powszechnym lenistwie jednak postanowiłam się zebrać i napisać reportaż na konkurs (który oczywiście mam zamiar wygrać :mrgreen: ) potrzebuję pomocy, a raczej informacji żeby reportaż wyglądał tak jak trzeba.

Więc tutaj moja prośba do wszystkich, kto ma jakiś pomysł, najlepiej na jakąś dłuższą wypowiedź niech napisze i proszę pamiętać że wszystko co tu zamieścicie mogę wkleić do swojej pracy.

Tak więc proszę i dziękuję za wszelaką pomoc ;-)

a ogólnie chodzi mi o to jak wiele człowiek potrafi znieść, czy wydaje się wam, że ludzka psychika może "umrzeć" z powodu tego co się dzieję, czego człowiek się najbardziej boi (chodzi też o sferę psychiki) itp.

mam nadzieję że w miarę przyswajalnie napisałam jak nie to pytajcie ;)
 
 
 
FeSTeR  
Po co tyle piszesz ?
Thrash'em All


Wiek: 33
Dołączył: 21 Mar 2009
Posty: 1773
Skąd: Nakło nad Notecią
Wysłany: Śro 28 Paź, 2009   

dobrze ze napisalas umrzec w "". nie moze umrzec tak doslownie ale moze sie calkowicie zlamac. przyklady sa bardzo proste. ludzie w domach psychiatrycznych.sa tam na podstawie ich traum, przezyc, wydarzen zyciowych ktore skonily ich do zamniecia sie w samych sobie bez mozliwosci wyjscia. sa p\rzciez pacjenci ktorzy ciagle gapia sie np w sciane. mysle ze wlasnie w takich przypadkach psychika "umiera" zostaje tylko sam instynkt samozachowawczy ktory pozwala egzystowac tylko na najprostszym poziomie. czyli przyjmowanie pokarmow, wody itp. i tu wlasnie powstaje dylemat. poniewaz nie wiemy czy psychika umarla czy jest w jakies stagnacji i czy da ja sie wydobyc na powieszchnie.
punk_rock napisał/a:
ogólnie chodzi mi o to jak wiele człowiek potrafi znieść
czlowiek potrafi wiele zniesc. a ile to jest wiele to zalezy tylko od indywidualnosci kazdego z nas. sa tcy co zalamuja sie kompletnie bo pies im zdechnie. ale sa tez tacy co poradza sobie po wiesci ze np jego zona i dzieci zgineli w wypadku samochodowym
 
 
FeSTeR  
Po co tyle piszesz ?
Thrash'em All


Wiek: 33
Dołączył: 21 Mar 2009
Posty: 1773
Skąd: Nakło nad Notecią
Wysłany: Czw 29 Paź, 2009   

batman napisał/a:
Maksymalnie ciężkie przypadki kliniczne są najczęściej powodowane czynnikami endogennymi, np. zaburzenie w regulacji poziomów neurotransmiterów między synapsami (np. nadmiar noradrenaliny z jednoczesnym niedoborem serotoniny...)
Łot? piszcie po polsku
batman napisał/a:
To są choroby duszy
a jest dusza? ja w to watpie. to co nazywamy dusza jest czysta fizyka. polaczeniami nerwowymi w naszym mozgu. niestety tak jak napisales mozg to najmniej znany organ naszego ciala. praktyznie wiemy o nim tyle co nic. dlatego wlasnie dzieje sie tak w "Locie..." nie potrafimy tego zrozumiec, ale musimy pomagac. znaczy sienie my osobiscie tylko lekarze bo w koncu skladali przysiege. jak poznamy nasze ciala lepiej i zaleznosci miedzy mozgiem i innymi organami wtedy bedziemy mogli wskrzeszac ludzi ktorzy umarli psychicznie
 
 
Paula  
Rozkręca sie


Wiek: 33
Dołączyła: 19 Kwi 2009
Posty: 218
Skąd: Szczecin
Wysłany: Czw 29 Paź, 2009   

"Maksymalnie ciężkie przypadki kliniczne są najczęściej powodowane czynnikami pochodzącymi z wnętrza organizmu, np zaburzenia pomiędzy substancjami odpowiedzialnymi za przechodzenie impulsu nerwowego" Na pierwszym roku studiów profesor powiedział nam, że wiedzą może chwalić się ta osoba, która może w przejrzysty sposób przekazać ją drugiemu człowiekowi :roll:

A co do duszy... to wg mnie człowiek jest zwykłym zwierzaczkiem działającym na takich samych prawach. Dusza jest wytworem umysłu w celu "autopocieszenia", tak aby myśleć, że śmierć nie oznacza definitywnego końca bytu na ziemi.
 
 
 
FeSTeR  
Po co tyle piszesz ?
Thrash'em All


Wiek: 33
Dołączył: 21 Mar 2009
Posty: 1773
Skąd: Nakło nad Notecią
Wysłany: Sob 31 Paź, 2009   

dzieki za spolszczenie Mss von777
 
 
Niez  
Junior Admin


Wiek: 31
Dołączyła: 14 Sie 2008
Posty: 1575
Skąd: Siódme piętro.
Wysłany: Nie 01 Lis, 2009   obiecałam Jogodzie to wpisuję :)

to chyba taki stan,w którym nie reaguję na żaden bodziec,który wcześniej wywoływał emocje.Jest się chodzącym zombie.Lub kiedy wszystko robi się w afekcie.Kiedy się nad sobą nie panuje. Umiera sie tez kiedy wszystko jest obojętne i trwać to może,dzień i może kilka miesięcy.Nie można poczuć tego co się dzieje wokół. Brak jakichkolwiek reakcji na potrzeby,słowa,dotyk etc.jest stanem,który zmienia.Pojawia się rzecz,przypadek,coś nagłego,co wywraca życie do góry nogami,coś co jest od nas niezależne,bo w innym przypadku jakoś się można na to przygotować.Może to być tez ciąg zdarzeń,który pogłębia.

Trzebaby może tez stracić pamięć,żeby rzeczywiście żyć na nowo.ale o tym nie chce mi się pisać i nawet nie o to Ci chodzi.zresztą śmierć zmienia,ale nie o wszystkim pozwala zapomnieć.Niektórzy mówią po wypadkach,próbach samobójczych etc,ze umarli,ale żyją dalej,z tym,ze uznają to za zupełnie inne życie,nowe,jakby na sile zmieniali wszystko co było wcześniej.Żeby człowiek się zmienił i zmieniło się jego życie musi dostać odpowiednia dawkę emocji lub ich kompletnego zaniku,fizycznie to nierealne.znów popełni ten sam błąd,bo jest tym samym człowiekiem,którego tylko coś zabolało.

Człowiek umiera też kiedy jest taki jak wszyscy,traci swoja odrębność,wyjątkowość.

Mimo wszystko powód naszej śmierci gdzieś w nas zawsze zostaje.Nie znam nikogo kto perfekcyjnie wymazuje z pamięci wszystko czego nie potrzebuje.Chociaż..w sumie znam kilku ludzi,którzy chyba nie maja uczuć.

Poza tym nabijamy doświadczenie przy umieraniu na najwyższym levelu.Umieranie jest dobre,o ile się w końcu skończy,od czegoś uwolni.Ja np już niczego się nie boję w relacjach z innymi,a kiedyś było inaczej...to wiec dobrze,bo zwyczajnie mam już wyjebane.
Potem ten stan się kończy i coś się zmienia,ale to nie my to zmieniamy,jak ktoś jest innego zdania to powinien dostać nobla za panowanie nad uczuciami.
Coś musi się zmienić, inaczej to wieczny stan agonalny.
Może być tez odwrotnie kiedy jest źle,można umrzeć z powodu zaskoczenia(w zaleznosci od potrzeb),np dostania spadku po cioci z ameryki,albo jeśli obudzi się ze śpiączki ktoś bliski..taka osoba normalnie żyje i czuje ale przychodzi bum i wszystko się zmienia,a objawy takie same-nie wiadomo co ze sobą zrobić.
chociaż samemu tez można doprowadzić się do takiego stanu,jakby kto potrzebował,a sam nie umiał,to ja chętnie pomogę :-P
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by
phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group